Archiwa tagu: zabawy

Morski spokój

Wyobraź sobie, że twój oddech zamienia się w morską falę, na której unosi się mała rybka… Po całym dniu pływania rybka jest już bardzo zmęczona i marzy o tym, żeby odpocząć. Połóż się wygodnie na plecach, połóż rybkę na swoim brzuchu i ukołysz ją do snu na spokojnej morskiej fali za pomocą oddechu 🙂 Wciągnij powietrze przez nos, a następnie bardzo powoli wypuść przez usta. Spróbuj oddychać tak, by powietrze napełniało twój brzuch, podnosząc go, a następnie wylatywało z niego jak z balonika 🙂

Tego typu zabawy możemy wykorzystywać „profilaktycznie” – wtedy, gdy dzieci czują się dobrze, są spokojne, zregenerowane… uczą się wtedy, że oddech jest taką naszą podstawową „mocą”, z której możemy korzystać, by dobrze się czuć. Z czasem mogą z niej korzystać również w sytuacjach, gdy zaczyna coś się dziać – pojawia się jakiś niepokój, napięcie, pobudzenie – wtedy może ona pomóc to napięcie obniżyć.

Emocje z plasteliny

Plastelina to jedna z moich ulubionych pomocy do tego, żeby pogadać o emocjach 🙂

Można fantazjować, jaki kolor miałyby nasze emocje, kształt, wielkość. Można kulkami emocji nakarmić Stworki Uczuciorki (powstały z kartonowych pudełek po herbacie i szablonów z serwisu Printoteka) – a ponieważ lubią one wiedzieć, co zjadają, to fajnie będzie im opowiedzieć, co to za uczucia dziś serwujemy 😉 Można też pozlepiać ze sobą różne emocje, tak jak to przecież w życiu często bywa i stworzyć np: smutkozłość (bo może zepsuło się coś bardzo lubianego?), smutkoradość (bo w przedszkolu lub w szkole może dzieje się wiele fajnych rzeczy, między którymi hula tęsknota za rodzicami?), strachozłość (to chyba częste u rodziców, np. gdy dziecko zalicza czołówkę z podłogą, mimo wielu próśb o ostrożność?). Miksować można dowolnie, tworząc złożone emocjonalne menu każdego dnia 😉

O słoiku pełnym emocji można przeczytać tutaj.

Czas – Stop

Dorośli mają zwyczaj w swoim myśleniu przeskakiwać między teraźniejszością, przyszłością i przeszłością. Rozpamiętujemy to, co było, martwimy się o to, co będzie lub gonimy za jakimś hiperważnym (lub wcale nieważnym) celem. Małe dzieci, które nie zdążyły jeszcze od nas przejąć tej „skoczności” potrafią natomiast z pasją, zacięciem i 100% zaangażowaniem trwać na jakiejś aktywności, która nam – z całym naszym rozbudowanym intelektem – wydaje się stratą czasu… ale czy na pewno? A może by tak wrócić do korzeni i zatrzymać czas na „tu i teraz”? Pozwolić, by umysł i ciało złączyły się w jakimś doświadczeniu?

Jeśli ktoś ma potrzebę, by miało to bardziej „edukacyjny” charakter, można potraktować to jako obserwacje badawcze i następnie zanotować (narysować) swoje wnioski, spostrzeżenia 😉 Efekt uboczny – koncentracja uwagi turn on 😉 Taka zabawa w naturalny sposób rozwija ciekawość, zaangażowanie, może pomóc wyciszyć gonitwę pędzących myśli lub odetchnąć po burzy emocji 🙂

Co może być „przedmiotem obserwacji”?

  • Odgłosy z własnego ciała (przed i po obiedzie?)
  • Aktywność muchy na parapecie
  • Ruchy chmur na niebie
  • Ruch bąbelków w napoju gazowanym
  • „tornado” w dzbanku z wodą
  • Wrażenia smakowe z jak najdłuższego przeżuwania rodzynki (lub czegoś innego)
  • Odgłosy domu – skrzypienia, tykania, trzaski i inne

Jakie jeszcze pomysły znajdziecie?

Ciekawe, na jak długo dzieci wsiąkną w te aktywności 🙂