Archiwa tagu: Emocje

Piosenki o emocjach

Oczywiście najlepiej wychodzą w połączeniu z gestami pasującymi do tekstu, odpowiednim tonem, głośnością i mimiką – pozostawiam do własnej inwencji 😉

  1. (Na melodię “Panie Janie”)

Gdy mi wesoło x 2

Śmieję się      x 2

A kiedy mi smutno x 2

Płaczę też x 2

Gdy się złoszczę x 2

Tupię tak x 2

A kiedy się boję x 2

Chowam się x 2

2. (Na melodię “Ja jeden palec mam i coraz szybciej gram”)

Emocje w głowie mam

Emocje w sercu mam

Emocje to jest coś co masz i ty i ja.

Przyjemne czasem są

I trudne czasem są

Lecz ja spróbuję z nimi zaprzyjaźnić się!

Zabawa “Ufoludki”

Zabawa z emocjami 🙂

Dzieci siedzą w kole, jedno z nich będzie ufoludkiem i siada w środku. Mówimy wszyscy razem wierszyk:

Dziś wieczorem, tam na pole (wskazujemy ręką na siedzącego w kole ufoludka)          przyleciało UFO   

Wysiadł z niego ufoludek i tak opowiadał…                                                                     

Teraz mówi ufoludek:                                                                                                       

Na mojej planecie wszystkie ufoludki są bardzo, bardzo radosne. Chodźcie ze mną, to wam pokażę.                                                                                   

Ufoludek wstaje a razem z nim wstają wszystkie dzieci. Ufoludek pokazuje, jak zachowują się radosne ufoludki, np. śmieje się, podskakuje, tańczy, klaszcze w dłonie. Dzieci naśladują go.            Po krótkiej chwili jedno z dzieci mówi do ufoludka:                                                             

Drogi Ufoludku, czas się uspokoić.                                                                                 

Ufoludek siada, a razem z nim siadają wszystkie dzieci. Teraz następuje zmiana i inne dziecko może być ufoludkiem. Wierszyk powtarzamy tak samo, ale tym razem Ufoludek mówi, że na jego planecie ufoludki są SMUTNE i pokazuje, jak się zachowują. Dalej znów zmiana ufoludka i możemy przedstawić inne uczucia, ZŁOŚĆ, STRACH, ZAWSTYDZENIE, ZACIEKAWIENIE. Gdy chcemy już zakończyć zabawę to po słowach “Drogi ufoludku czas się uspokoić” dzieci mogą położyć się na dywanie i chwilę odpocząć.

Wędrówka humorzastych dinozaurów

Tekst napisany pogrubioną czcionką to nasza “fabuła”. Obok niektórych wersów znajdują się cyfry – odnośniki, które są wyjaśnione poniżej. 

N (Nauczyciel) wyjaśnia dzieciom, na czym polega zabawa:

Będziemy dziś dinozaurami. Będziemy wędrować całym stadem w poszukiwaniu nowego domu, ponieważ tam gdzie mieszkaliśmy wcześniej wybuchł wulkan. Po drodze przytrafią nam się różne przygody. Ruszamy…

Dinozaury idą w stadzie  (1)

Nagle – jeden z nich się kładzie!     (2)

 – Co się stało nasz kolego?               

 – Tęskno mi do domu mego   (3)

Więc go wszyscy pocieszają                                                                                                       

i serdecznie przytulają   (4)

 

Dinozaury idą w stadzie                                                                                                       

Nagle – jeden z nich się kładzie!     (5)

 – Co się stało dinku drogi?               

 – Tam! tam stoi mamut srogi!      (6)

 – Dinku, dinku nie bój się reszta z nas obroni cię (7)

 

Dinozaury idą w stadzie

Nagle jeden z nich się kładzie!        (8)

I odmawia dalszej drogi, I głos jego bardzo srogi:                

 – Dość już tej wędrówki mam!    (9)

Wolę zostać chwilę sam!       (10) 

 

Dinozaury idą w stadzie                                                                                                         

Nagle jeden z nich się kładzie!    (11)

I zaczyna śmiać się w głos                                                                                                       

Bo go ktoś pogilgał w nos                                                                                                           

Całe stado z nim się śmieje                                                                                                         

Rety! Co się tutaj dzieje   (12)

 

Dinozaury idą w stadzie                                                                                                         

Każdy się wygodnie kładzie                                                                                                       

Bo znalazły nowy dom                                                                                                               

Teraz sobie smacznie śpią    (13)

 

Objaśnienia cyfr:

1.Mówimy powoli, przeciągając słowa. Poruszamy się wszyscy razem powoli i ciężko jak wielkie dinozaury         

  1. Jeden z dinozaurów kładzie się na drodze, reszta dinozaurów pyta go                                    
  2. Dinozaur wstaje i odpowiada
  3. N wskazuje dzieciom, że skoro dinozaurowi jest smutno z powodu swojej tęsknoty, to mogą go pocieszyć, dinozaury przytulają go.
  4. Tym razem inny dinozaur kładzie się na drodze, a reszta stada pyta go                     
  5. Dinozaur wstaje i odpowiada, wskazując ręką gdzieś w bok                                                                                             
  6. Dinozaury zapraszają przyjaciela z powrotem do stada i  wędrują dalej
  7. Kolejny dinozaur kładzie się na drodze                   
  8. Dinozaur siada z boku i mówi głośno
  9. Nauczyciel wyjaśnia dzieciom, że ten dinozaur się bardzo zmęczył i być może przez to jest zły, więc potrzebuje chwilę odpocząć, a gdy już odpocznie, dołączy z powrotem do stada. Tymczasem stado wędruje dalej
  10. Kładzie się kolejny dinozaur                                   
  11. Dinozaury chwilę śmieją się razem, później wędrują dalej. Dołącza też do nich dinozaur, który odpoczywał                                                               
  12. Dinozaury kładą się i odpoczywają

 

Gdy dinozaury chwilę odpoczną, siadają w kole. W środku koła nauczyciel rozkłada obrazki przedstawiające emocje: radość, złość, smutek, strach. N pyta dzieci, czy pamiętają, dlaczego zatrzymał się pierwszy dinozaur, prosi też o wskazanie obrazka przedstawiającego uczucia tego dinozaura (smutek). N pyta dzieci, jak zachowały się inne dinozaury, następnie rozmawia z dziećmi o tym, jak one mogę pomagać sobie nawzajem, gdy ktoś z nich zatęskni za domem lub z innego powodu jest smutny.

N pyta dzieci, z jakiego powodu zatrzymał się drugi dinozaur i prosi o wskazanie obrazka przedstawiającego uczucia tego dinozaura (strach), jak zachowały się inne dinozaury, jak dzieci mogę pomagać sobie nawzajem, gdy ktoś z nich się boi?

N pyta dzieci, z jakiego powodu zatrzymał się trzeci dinozaur i prosi o wskazanie obrazka przedstawiającego uczucia tego dinozaura (złość). Co było powodem złości dinozaura (zmęczenie długą wędrówką) i w jaki sposób dinozaur poradził sobie w tej sytuacji (postanowił chwilę odpocząć i wrócić do stada). N pokazuje, że dinozaur wybrał taki sposób radzenia sobie ze złością, który nikogo nie krzywdzi, następnie pyta dzieci, kiedy one czują złość i co jest wtedy dla nich pomocne.

N pyta dzieci, z jakiego powodu zatrzymał się czwarty dinozaur i prosi o wskazanie obrazka przedstawiającego uczucia tego dinozaura (radość). Czy inne dinozaury potrafiły cieszyć i śmiać się razem z nim? W jaki sposób dzieci mogą sobie nawzajem sprawiać radość i wspólnie się nią dzielić?

N podkreśla, że dinozaury były dla siebie życzliwe i pomocne – gdy jednemu z nich przytrafiło się coś przykrego, reszta mu pomagała.

 

Świetliści

Są na świecie takie tajemnicze miejsca, których nie można znaleźć na żadnej mapie. Sekretne moce chronią je przed żądnymi przygód podróżnikami. Jednym z takich miejsc jest Świetlista Dolina otoczona Księżycowym Lasem. Skąd wiem o tym miejscu? To musi pozostać moją tajemnicą. Jej mieszkańcy nie chcieliby, żeby zbyt wiele osób wiedziało o ich istnieniu. A nazywają się oni Świetliści. Jest takie powiedzenie, że mowa jest srebrem a milczenie złotem. Świetliści porozumiewają się ze sobą w srebrzysto – złotym języku. Nie wypowiadają słów. Ich myśli i uczucia przybierają kształt srebrzysto – złotych smug światła, które wydobywają się z ich umysłów i wędrują po niebie, by po kilku chwilach stopić się z obłokami lub prysnąć jak bańka mydlana. My pewnie moglibyśmy o nich powiedzieć, że nie są zbyt rozmowni. Świetliści muszą naprawdę dobrze się znać, żeby porozmawiać ze sobą o czymś ważniejszym niż tylko pogoda. Był jednak wśród nich chłopiec, który różnił się od pozostałych. Można by o nim powiedzieć, że to co nosił w sercu, uwalniał zaraz na zewnątrz. Pragnął ze wszystkimi dzielić się swoimi radościami a czasami także smutkami. Lubił przekazywać innym swoje myśli, nie ważne czy byli to bliscy krewni, czy dalecy znajomi. Nie wszyscy jednak odwzajemniali jego życzliwość. Niestety znaleźli się tacy, którzy zaczęli wyśmiewać to, czym się z nimi dzielił, szeptali za jego plecami i przedrzeźniali go. Chłopiec początkowo próbował nie zwracać na to uwagi, ale z czasem te żarty i śmiech stały się dla niego nie do wytrzymania. Chłopiec postanowił, że już nigdy z nikim nie podzieli się swoimi myślami i uczuciami.

Nie było to łatwe zadanie, bo chłopiec był bardzo wrażliwy. Z zaciekawieniem patrzył na świat wokół niego, a w jego głowie wciąż kłębiły się myśli i uczucia, którymi chciałby podzielić się z innymi. Ale od tej pory zamknął się w sobie. Rozmawiał o pogodzie, o wczorajszym obiedzie, jednak nikomu nie pokazywał tego, co dla niego było naprawdę ważne. Inni Świetliści zauważyli tą zmianę. Jego bliscy martwili się i bezskutecznie próbowali dowiedzieć, się, co się z nim dzieje. Żałowali teraz, że nie rozmawiali z nim chętniej. Ci, którzy go wyśmiewali  najpierw byli trochę zdziwieni, a później zupełnie o tym zapomnieli.

Mijały dni i tygodnie. W głowie chłopca było coraz więcej skrywanych myśli  i uczuć i coraz trudniej było mu utrzymać je w środku. Czuł, że musi coś z tym zrobić, musi jakoś się ich pozbyć.

Pewnej nocy, gdy wszyscy spali, poszedł do Księżycowego Lasu. Szedł przed siebie, potykając się w ciemności o wystające korzenie drzew. W końcu dotarł do samego serca Lasu  –  do Królewskiego Dębu. Był to największy dąb w całym lesie. Chłopiec spojrzał w górę na drzewo. Jasny księżyc oświetlał srebrzystym blaskiem jego rozłożystą koronę. Chłopiec westchnął głęboko, rozłożył ręce i objął nimi szeroki pień drzewa. Zamknął oczy i zastygł w bezruchu. Po chwili z jego głowy wydobyła się wąska smuga światła, oplatając drzewo dookoła. Z początku nieśmiało, później coraz żwawiej, szybciej zaczęła przybierać kształty, tworząc najpierw pojedyncze obrazy, a potem całe sceny. Były to wszystkie radości, smutki, lęki i złość, które przez wiele dni chłopiec nosił zamknięte w swojej głowie i sercu. Smuga światła wiła się przez chwilę wokół drzewa, schodząc w dół, po czym zniknęła pod ziemią.

Chłopiec jeszcze przez chwilę stał przytulony do drzewa. Czuł się teraz taki lekki i swobodny, jakby pozbył się wielkiego ciężaru. Teraz już wiedział, że nie musi z nikim rozmawiać, z nikim dzielić smutków i radości. Wystarczy, że przyjdzie tu i wszystko z siebie wyrzuci. I tak było. Chłopiec nadal skrywał przed innymi Świetlistymi swoje myśli i uczucia. A gdy było mu już naprawdę ciężko wytrzymać z ogromnym ciężarem, jaki uzbierał się w jego sercu i głowie, szedł do lasu i wyrzucał wszystko pod Królewski Dąb.

Nie zauważył, że las zaczął się zmieniać. Powoli stawał się coraz bardziej ponury i nieprzyjemny. W końcu dostrzegli to Świetliści, nie wiedzieli jednak, dlaczego las tak się zmienił. Było w nim teraz ciemno, ponuro, nieprzyjemnie. Przestali więc przychodzić tutaj i chłopiec był teraz jedyną osobą, która wędrowała jego ścieżkami. W końcu także on to zauważył. Bardzo się tym zmartwił, bo las był wcześniej pięknym i spokojnym miejscem. To zmartwienie oczywiście stało się dla niego kolejnym ciężarem, którego musiał się pozbyć. Udał się więc pod Królewski Dąb i jak zwykle zaczął wyrzucać swoje myśli i uczucia. Gdy ostatnia smuga światła przedstawiająca jego zmartwienia i troski zniknęła zupełnie pod ziemią, chłopiec otworzył oczy i uważnie rozejrzał się dookoła. Z wielkim zdumieniem i niepokojem zauważył, że w miejscu, gdzie zniknęła, wyrosła kolczasta łodyga i zaczęła szybo się rozrastać. Jakieś lepiące pnącza zaczęły oplatać się wokół jego nóg, próbując wciągnąć go pod ziemię.

Chłopiec próbował wyrwać się, ale  były zbyt silne. W końcu przewrócił się i stracił przytomność. Obudziło go jakieś jasne, ciepłe światło. Powoli otworzył oczy i zobaczył nad sobą małe stworzonko przypominające motyla.

– Kim jesteś? – Zapytał chłopiec, choć oczywiście nie użył do tego słów tak jak my. Jego rozmowa ze stworzonkiem odbywała się za pomocą obrazów malowanych światłem. My byśmy jej nie zrozumieli, bo nie znamy języka Świetlistych, ale oni rozumieli się nawzajem doskonale.

– Jestem twoją radosną myślą. – Odpowiedziało stworzonko. – Tylko mi udało się wydostać spod ziemi i zatrzymać na chwilę w tej pięknej postaci. Ale niedługo ja także zgasnę tak jak wszystkie inne twoje radosne myśli. My możemy przetrwać tylko wtedy, gdy się nami z kimś podzielisz. Inaczej szybko tracimy swoją moc.

– Nie wiedziałem o tym. Te kolce i te paskudne rośliny to też moja sprawka prawda?

– No cóż … tak, niestety. Radość z nikim nie dzielona szybko rozpływa się pod ziemią bez śladu. Ale te nieprzyjemne myśli i uczucia są znacznie silniejsze niż my, a gdy próbujesz je ukryć, to tylko się powiększają. Smutek przybiera postać gęstej mgły, która zasłania słońce. Złość przebija się przez ziemię i tworzy kolczaste krzewy, które mogą zranić, a strach zamienia się w lepiące pnącza, które wciągają pod ziemię.

Chłopiec posmutniał, słuchając tego.

– Ale ja nie mogę się z nikim podzielić tymi uczuciami. Wszyscy mnie wyśmiewają.

– To nieprawda. – Odpowiedział motyl. – Było kilka takich osób, ale przecież jest też wiele takich, które cię wysłucha i zrozumie. Z nimi możesz się podzielić tym co najważniejsze dla ciebie. Z innymi możesz rozmawiać o mało ważnych sprawach.

Stworzonko zaczynało już powoli blednąć i rozpływać się w powietrzu.

– Zaczekaj, nie odchodź jeszcze. – Zawołało chłopiec.

– To nie ode mnie zależy. – Zdążyło jeszcze powiedzieć, po czym zniknęło zupełnie.

Nie chcę, żeby wszystkie moje radości zniknęły bez śladu. I nie chcę, żeby Księżycowy Las już na zawsze został taki ponury. – Pomyślał chłopiec i ruszył przed siebie, odważnie przedzierając się przez kolce i lepiące pnącza. Gdy wrócił do Świetlistej Doliny, udał się prosto do swojego domu i swoich bliskich. Bardzo się oni ucieszyli na jego widok, bo martwili się, że gdzieś zaginął. Chłopiec poczuł znów wielki ciężar w całym swoim ciele, swojej głowie i sercu. Nieśmiało pozwolił jednej małej myśli uwolnić się z jego głowy i przybrać jasny kształt, który inni mogli zobaczyć. Świetliści, widząc ten obraz, ucieszyli się bardzo, bo była to ważna i szczera myśl. Przysunęli się bliżej niego. Na ich twarzach pojawiły się uśmiechy. Nie złośliwe czy kpiące, ale życzliwe i szczere. Chłopiec uwolnił więc drugą myśl, a potem trzecią i czwartą, aż w końcu popłynęły one swobodnie, tworząc całe sceny. Świetliści przyglądali się im z zaciekawieniem i odpowiadali, także uwalniając swoje myśli i uczucia. Chłopiec poczuł, że cały ciężar powoli go opuszcza.

Zrozumiał ważną rzecz. Są takie osoby, z którymi może bezpiecznie podzielić  się wszystkimi swoimi radościami i zmartwieniami. W towarzystwie innych może te ważne sprawy zachować dla siebie. Nie musi wyrzucać wszystkiego ze swojej głowy i serca na zewnątrz, ale też nie musi wszystkiego chować i ukrywać. Zawsze może zdecydować, czy z jakąś osobą podzielić się tym, co dla niego ważne, czy zachować to dla siebie.

Również Księżycowy Las powoli wrócił do swojej dawnej natury. Chłopiec nadal przychodził pod Królewski Dąb, ale nie wyrzucał już tam swoich myśli. Dzielił je z tymi, którym ufał i wiedział, że go wysłuchają.

 

 

Piotruś i Emocje. Część III: “Piotruś, Mądrość i Emocje”

Po przygodzie z chochlikiem Piotruś i jego znajomi szli jeszcze długo ścieżką wśród drzew. Co jakiś czas słyszeli przeciągłe huuuhuuu huuuhuuu. Złość zaczynała już narzekać, że idą tak długo, a Strach dygotał coraz bardziej, rozglądając się po ciemniejącym lesie. I wtedy właśnie ich oczom ukazała się mała, drewniana chatka. Stała samotnie pośrodku lasu.

– Hurra! Jesteśmy na miejscu. – Zawołała Radość. To tutaj mieszka Mądrość. Zanim wejdziemy, muszę wam powiedzieć, że Mądrość rzadko pokazuje się swoim gościom. Można z nią porozmawiać, ale nie można jej zobaczyć. Jest bardzo tajemnicza. Chodźcie, wejdźmy do środka.

Drzwi uchyliły się przed nimi, skrzypiąc cichutko. Promyki słońca przedarły się przez korony drzew i wślizgnęły się do chatki, oświetlając jej małe wnętrze. Było tam cicho, ciepło i przytulnie. Na jednej ze ścian wisiało duże lustro, w którym Piotruś zobaczył siebie i swoich sześciu towarzyszy. Stali, rozglądając się dookoła. I wtedy, nie wiadomo skąd usłyszeli spokojny, przyjazny głos.

– Witaj Piotrusiu. Witajcie Emocje. Co was do mnie sprowadza?

Wszyscy rozejrzeli się dookoła, a Strach lekko podskoczył. Nikogo nie zobaczyli.

– Zgubiłem się w lesie. – Odpowiedział Piotruś. – Ale skąd wiesz, jak mam na imię? I co to są te emocje?

Głos odezwał się ponownie.

– Żyję już bardzo długo na świecie i sporo wiem. Emocje to twoi przyjaciele, którzy tu z tobą przyszli.

– Aha, tak, tak, jesteśmy emocjami. – Orzekły jednocześnie Radość, Złość, Strach, Smutek, Wstyd i Zaciekawienie.

– Emocje są bardzo ważne w twoim życiu Piotrusiu.

– Ahaaa! Jesteśmy bardzo ważne. – Powtórzyły chórem emocje.

– Dlaczego są takie ważne? One zadawały mi takie dziwne pytania, każde z nich mówiło i robiło co innego, aż nie wiedziałem, kogo mam słuchać.

– Masz rację Piotrusiu, to trudne. Rozsądek jest bardzo ważny, ale ważne jest też to, co czujemy. – Mówiła dalej Mądrość. –  W moim magicznym lustrze można zobaczyć różne niezwykłe rzeczy. Dziś widziałam w nim waszą przygodę z wężem, który udawał gałąź i z niemiłym chochlikiem. Myślisz, że emocje ci wtedy pomogły?

Piotruś przypomniał sobie przygody, które spotkały ich dzisiejszego dnia.

– Hmm… Zaciekawienie zauważyło, że to nie jest zwykła gałąź, a Strach miał rację, żeby stamtąd uciekać. Złość przepędziła chochlika i dał nam spokój. A Radość zawsze poprawiała nam humor.

Emocje, słuchając tego, kiwały głowami. Prowadząc Piotrusia do tej chatki, nie spodziewały się usłyszeć tylu rzeczy o sobie.

Tymczasem słońce, przypominając o swojej obecności, musnęło złocistym promykiem wiszący na ścianie zegar. Zegar, nie chcąc być nieuprzejmy, odpowiedział na tą zaczepkę.

Tyk – tyk tyk – tyk

Robiło się późno, a Piotruś nadal nie wiedział, jak wrócić do domu. Czuł jednak, że nie może jeszcze wychodzić, że musi jeszcze dowiedzieć się czegoś więcej na temat emocji, które dziś poznał, dlatego znów zapytał Mądrość:

– One pytały mnie, czy jestem wesoły, czy się złoszczę, boję, czy mi smutno, czy coś mnie ciekawi… wiem, że czasem jestem głodny, bo wtedy burczy mi w brzuchu. Czuję też, jak coś mnie boli albo kiedy chce mi się spać… ale tych innych rzeczy to wcale sobie nie przypominam.

Mądrość długo nie odpowiadała i Piotruś pomyślał, że może zasnęła albo uciekła tylnymi drzwiami, ale w końcu usłyszał jej głos.

– Myślę, że najlepiej, jak sam to zobaczysz…

Łup, łup

Wiatr jak nieproszony gość wdarł się do chatki, uderzając oknami o ścianę i przewracając stojącą w kącie miotłę. Lustro zadrżało trącone jego podmuchami i zaczęło delikatnie kołysać się w przód i w tył. Piotruś spojrzał w lustro i zobaczył w nim swoje odbicie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że odbicie to zamiast robić dokładnie to samo co on, czyli stać spokojnie w miejscu, zaczęło nagle podskakiwać, klaskać w dłonie i głośno się śmiać.

Włochate stworki także przyglądały się temu lustrzanemu Piotrusiowi.

– Ohh, jak wspaniale tu wyglądasz! – Powiedziała z uśmiechem czerwona kulka. – Szkoda, że cały czas nie jesteś taki radosny. Ciekawe, co cię tak rozbawiło.

– To bardzo przyjemne czuć radość. – Odezwał się głos. – Ale inne emocje też są nam potrzebne…

Wiatr zaświszczał, przepychając się między domowymi sprzętami, a tafla lustra zamigotała, zapraszając do obejrzenia czegoś nowego. Piotruś znów zobaczył swoje odbicie, które tym razem rozglądało się dookoła, otwierając przy tym szeroko oczy. Po krótkiej chwili odbicie wzięło do ręki jakiś przedmiot i zaczęło mu się intensywnie przypatrywać, obracając go w dłoniach we wszystkie strony.

– Co to jest? Co on tam znalazł? Ja też chcę zobaczyć! – Mówiła fioletowa kulka, podskakując wysoko, żeby lepiej widzieć obraz w lustrze.

– Nie bądź taka ciekawska, co się tak pchasz?! – Złość szturchnęła ją łokciem.

– Nie jestem ciekawska, tylko zaciekawiona. – Odpowiedziała kulka z obrażoną miną.

– Spokojnie emocje. – Powiedziała Mądrość. – Piotruś ten tu w lustrze też jest zaciekawiony. Zaciekawienie to taka emocja, która pojawia się, gdy spotykamy coś nowego, czego wcześniej nie widzieliśmy, coś co chcielibyśmy bliżej poznać i przyjrzeć się temu.

– Aha. – Emocje kiwały ze zrozumieniem głowami, a razem z nimi kiwał głową Piotruś.

– Hej, jesteśmy super emocjami! – Krzyknęła wesoło Radość, przybijając piątkę z Zaciekawieniem.

Złość spojrzała na nie z krzywą miną.

– A my? – Zapytała, wskazując palcem na siebie i pozostałe emocje. –  O nas też coś będzie?

– Oczywiście, że będzie. – Odpowiedziała Mądrość.

Lustro znów się zakołysało. Włochate i kosmate stworki przysunęły się bliżej, żeby lepiej widzieć. Tym razem lustrzany Piotruś siedział z podkurczonymi nogami i głową ukrytą między kolanami. Po chwili głowa uniosła się wyżej, tak że można było zobaczyć oczy, z których jedna po drugiej jak wielkie grochy kapały łzy.

Piotruś, ten prawdziwy w chatce, przypomniał sobie zdarzenie, które tak go zasmuciło i choć było to dawno temu, to teraz znów zrobiło mu się przykro. Emocje zauważyły to, a Złość podeszła nawet bliżej i poklepała go po ramieniu.

– No i po co się tak smucić i płakać? – Powiedziała. – Daj już spokój, trzeba być dzielnym.

– Złość, moja droga. – Odezwała się Mądrość. – Czasami jest nam źle, bo spotyka nas coś niemiłego, nieprzyjemnego. Nie mamy wtedy ochoty śmiać się i bawić, bo jest nam smutno. Czasem nawet mamy ochotę płakać i to nic złego, możemy sobie na to pozwolić.

Złość zarumieniła się i nie wiedząc co powiedzieć, odeszła na bok, gdzie stała brązowa kulka.

– Zawstydziłaś się? -Brązowa kulka szepnęła jej do ucha – Nie przejmuj się, ja tak mam ciągle.

– Wcale się nie zawstydziłam. – Złość próbowała także powiedzieć to szeptem, ale wszyscy ją usłyszeli.

– Być czasem zawstydzonym to też całkiem normalna rzecz. – Powiedziała Mądrość. – Popatrz Piotrusiu, ty też się kiedyś tak czułeś.

W lustrze pojawiło się znowu odbicie Piotrka. Lustrzany Piotruś stał z opuszczoną głową, skubiąc palcami rękaw swojej bluzy, jego buzia była mocno zaczerwieniona. Oj tak, prawdziwy Piotrek przypomniał sobie, że to było bardzo niemiłe zdarzenie i miał wtedy ochotę schować się gdzieś głęboko, żeby nikt go nie znalazł.

Brązowa kulka przysunęła się bliżej chłopca i wsunęła swoją włochatą łapkę w jego dłoń.

– Kolejna emocja, którą ci pokażę też nie jest przyjemna. – Powiedziała Mądrość.

Piotruś westchnął cicho, ścisnął łapkę zawstydzonej kulki i spojrzał w lustro. Jego odbicie stało w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Prawdziwy Piotruś i wszystkie kolorowe kulki wzdrygnęły się, gdy usłyszały skrzypnięcie drzwi. Ten dźwięk dochodził z lustra. Lustrzany Piotruś aż podskoczył i głośno przełknął ślinę, rozglądając się dookoła. Teraz słychać było nawet bicie jego serca. Ręce i nogi lustrzanego chłopca dygotały lekko. Prawdziwy Piotrek poczuł, jak coś ściska go mocno za nogę. To niebieska kulka przyturlała się do niego szybciutko i mocno go złapała. Ona również cała dygotała. Chłopiec podniósł ją do góry i uśmiechnął się do niej.

– Bardzo nie lubię się bać. – Powiedział. – Wolałbym być zawsze odważny i nieustraszony.

– Każdy czasem się boi. – Odezwała się Mądrość. – Nawet najodważniejszy człowiek. Strach też jest potrzebny. Przypomnij sobie waszą przygodę z wężem. Jak myślisz, co mogłoby się stać, gdybyś posłuchał wtedy Złości?

Piotruś popatrzył na czarną, kosmatą kulkę stojącą wśród innych emocji. Pamiętał, jak chciała rozwalić gałąź, która zagradzała im drogę.

– Wąż pewnie by się wściekł i mógłby zrobić nam krzywdę. Ale Strach uparł się, żeby nie wchodzić mu w drogę, więc wąż nic nam nie zrobił.

– Tak, dlatego bać się jest czasem bardzo rozsądnie.

– Aha, więc nie powinienem nigdy słuchać Złości? – Zapytał Piotruś.

Mądrość długo milczała i Piotruś pomyślał, że chyba ona też nie potrafi powiedzieć nic dobrego na temat Złości. Kosmata kulka za ich plecami patrzyła teraz na Piotrusia z niezbyt przyjazną miną. W końcu Mądrość odezwała się.

– Złość jest nam także bardzo potrzebna i może przynieść dużo dobrych rzeczy, jeśli nauczymy się słuchać jej uważnie.

Piotruś popatrzył jeszcze raz na kosmatą kulkę, która miała teraz o wiele bardziej przyjazną minę.

– Ojej, nie wiem, czy to wszystko zapamiętam i czy dam sobie z tym radę.

– Wszystko na początku wydaje się trudne. Czeka cię jeszcze sporo pracy, ale wierzę, że sobie poradzisz.

W chatce zrobiło się już ciemno, a słońce na dobre postanowiło schować się za drzewami. Piotruś wiedział, że musi już wracać.

– Jak odnajdę drogę do domu?

– Gdy wyjdziesz z mojej chatki, idź prosto, aż dojdziesz do wąskiej ścieżki, która zaprowadzi cię do twojego domu.

– I to wszystko? To takie proste?

– Wiele rzeczy jest prostych, gdy tylko otrzymamy odrobinę pomocy. – Powiedziała Mądrość i jej głos rozpłynął się w powietrzu, pozostawiając ciszę i spokój.

Piotruś spojrzał w lustro ostatni raz i zobaczył swoją własną uśmiechniętą buzię oraz sześć małych postaci stojących wokół niego. Przypomniał sobie, jak denerwowało go dziś ich trajkotanie. Wtedy ich nie rozumiał, ale teraz wydawało mu się, jakby znał je już bardzo długo i poczuł się spokojniejszy. Był też bardzo ciekawy, co wydarzy się jutro.

Piotruś i Emocje, część I

Piotruś i Emocje, część II