Archiwum kategorii: Zabawy

Zwyczajna niezwykłość

Kamienie… obok patyków, piasku i wody, jedne z najfantastyczniejszych zabawek na świecie. Gdy weźmiemy z ziemi garść przypadkowych kamieni i uważnie im się przyjrzymy, zauważymy, że każdy z nich jest inny… można studiować je w ten sposób godzinami 🙂

Zabawa polega na tym, że spośród kamieni, wybieramy jeden, przyglądamy mu się uważnie– jaki jest jego kolor, kształt, wielkość, ciężkość, czy jest gładki, czy chropowaty… Po chwili odkładamy go do pozostałych kamieni i z zamkniętymi oczami, mieszamy z nimi. Otwieramy oczy i szukamy tego jedynego – zwyczajnego ale niezwykłego kamienia. Co pomogło nam odnaleźć go wśród innych? 🙂

Zabawę tą możemy przenieść na relacje z kolegami, koleżankami z grupy. Możemy przywołać w pamięci czyjś obraz – jak wygląda, jaki brzmi jego/ jej głos, jak się porusza, czy jest coś, co szczególnie pamiętam w tej osobie, coś co dla mnie wyróżnia ją spośród innych? Niech to będzie taka zaciekawiona obserwacja bez oceniania, czy mi się to podoba czy nie, czy jest ładne, potrzebne itp. Wystarczy, że to zauważamy 🙂

Od nasionka do drzewa

Ta zabawa, choć tak prosta, zawiera w sobie coś bardzo cennego… Dotyk – delikatny, czuły, pielęgnujący – bo przecież chodzi o delikatne, małe nasionko. Bliskość, kontakt fizyczny, angażowanie wyobraźni i zmysłów, by poczuć zapach i dotyk ziemi, krople deszczu, lekki podmuch wiatru, ciepło promieni słonecznych… Poczuć siłę, która pozwala rosnąć jak silne i stabilne drzewo. I dzieje się to w relacji – między rówieśnikami w grupie, rodzeństwem w domu lub rodzicem i dzieckiem… Relacji, w której nawzajem się o siebie troszczymy i okazujemy życzliwość.

W zabawie jedna osoba będzie nasionkiem, druga ogrodnikiem (gdy jest więcej osób, mogą podzielić się zadaniami ogrodnika). Odtwarzamy to, co dzieje się w narracji – ogrodnik wykonuje różne czynności, naśladuje wiatr, słońce, deszcz, wykonując nad nasionkiem różne formy „masażu”, gdy przesypuje i wygładza ziemię, naśladuje szum i ruch wiatru, dotyk promieni słonecznych, kropli deszczu. Nasionko powoli wyrasta z ziemi, rośnie coraz wyżej, rozkłada ramiona, częstuje ogrodnika owocami, rozkłada nad nim swoje gałęzie, żeby mógł się pod nimi schronić i odpocząć. W narracji można dowolnie „płynąć” i rozbudowywać ją, pozwalając wyobraźni tworzyć, a zmysłom doświadczać 🙂

Było sobie raz maleńkie nasionko. Pewien ogrodnik postanowił je zasadzić, gdyż czuł, że wyrośnie z niego coś bardzo cennego. Wsadził nasionko do ziemi. Przesypał nad nim świeżą ziemię palcami, przeczesał ją, wygładził dłońmi. Jego dłonie poruszały się bardzo delikatnie, żeby nie uszkodzić nasionka. Następnie podlał ziemię chłodną wodą i pozwolił, by czas zrobił swoje. Słońce głaskało ziemię wokół nasionka swoimi ciepłymi, przyjemnymi promieniami… wiatr szumiał nad nim i gładził swoimi podmuchami… deszcz leciutko bębnił swoimi kroplami. Dzięki tej trosce i pielęgnacji nasionko miało siłę, by przebić się przez ziemię i wypuściło niewielki pęd… I znów ogrodnik naniósł świeżej ziemi, przesypał i przeczesał ją palcami, wygładził dłońmi, podlał świeżą, chłodną wodą i pozwolił, by czas zrobił swoje… I znów słońce głaskało ziemię wokół nasionka swoimi ciepłymi, przyjemnymi promieniami… wiatr szumiał nad nim i gładził swoimi podmuchami… deszcz leciutko bębnił swoimi kroplami. Dzięki tej trosce i pielęgnacji nasionko miało siłę, by z małego pędu przeobrazić się w mocniejszą łodygę, która zaczęła wypuszczać zielone liście. A ogrodnik ponownie naniósł świeżej ziemi, przesypał i przeczesał ją palcami, wygładził dłońmi, podlał świeżą, chłodną wodą i pozwolił, by czas zrobił swoje… I znów słońce głaskało ziemię wokół nasionka swoimi ciepłymi, przyjemnymi promieniami… wiatr szumiał nad nim i gładził swoimi podmuchami… deszcz leciutko bębnił swoimi kroplami. Dzięki tej trosce i pielęgnacji nasionko miało siłę, by z młodej łodygi przeobrazić się w mocne i stabilne drzewo, które wkrótce zaczęło owocować. Drzewo czuło wdzięczność dla swojego ogrodnika i chętnie dzieliło się z nim swoimi owocami. A gdy potrzebował on schronić się przed upałem lub odpocząć, rozpościerało nad nim swoje ramiona, dając bezpieczną przestrzeń. Ogrodnik kładł się na ziemi pod drzewem i odpoczywał, a przyjemny szum liści kołysał go do snu.

Gdy korzystam z tej zabawy w grupie, ciekawy jest dla mnie wybór „nasionka” – może będzie to osoba, która zazwyczaj jest gdzieś z boku grupy, trudno jest jej nawiązać relacje z rówieśnikami, ma niewiele okazji, by być z nimi w bezpośrednim kontakcie… może osoba, której trudno wyrażać swoje emocje w sposób bezpieczny dla siebie i innych… a może jeszcze ktoś inny, dla kogo doświadczenie bycia zaopiekowanym i okazującym wdzięczność będzie szczególnie ważne.

Czas – Stop

Dorośli mają zwyczaj w swoim myśleniu przeskakiwać między teraźniejszością, przyszłością i przeszłością. Rozpamiętujemy to, co było, martwimy się o to, co będzie lub gonimy za jakimś hiperważnym (lub wcale nieważnym) celem. Małe dzieci, które nie zdążyły jeszcze od nas przejąć tej „skoczności” potrafią natomiast z pasją, zacięciem i 100% zaangażowaniem trwać na jakiejś aktywności, która nam – z całym naszym rozbudowanym intelektem – wydaje się stratą czasu… ale czy na pewno? A może by tak wrócić do korzeni i zatrzymać czas na „tu i teraz”? Pozwolić, by umysł i ciało złączyły się w jakimś doświadczeniu?

Jeśli ktoś ma potrzebę, by miało to bardziej „edukacyjny” charakter, można potraktować to jako obserwacje badawcze i następnie zanotować (narysować) swoje wnioski, spostrzeżenia 😉 Efekt uboczny – koncentracja uwagi turn on 😉 Taka zabawa w naturalny sposób rozwija ciekawość, zaangażowanie, może pomóc wyciszyć gonitwę pędzących myśli lub odetchnąć po burzy emocji 🙂

Co może być „przedmiotem obserwacji”?

  • Odgłosy z własnego ciała (przed i po obiedzie?)
  • Aktywność muchy na parapecie
  • Ruchy chmur na niebie
  • Ruch bąbelków w napoju gazowanym
  • „tornado” w dzbanku z wodą
  • Wrażenia smakowe z jak najdłuższego przeżuwania rodzynki (lub czegoś innego)
  • Odgłosy domu – skrzypienia, tykania, trzaski i inne

Jakie jeszcze pomysły znajdziecie?

Ciekawe, na jak długo dzieci wsiąkną w te aktywności 🙂

Słoik pełen emocji

Po całym dniu pełnym różnych emocji możecie zebrać je wszystkie do słoika. Emocjami mogą być kulki plasteliny, bibuły, pomalowane kamyki lub co tam chcecie 🙂 Każdej emocji, odczuciu jakie pojawi się w waszej świadomości możecie przyporządkować kolor i zrobić własną legendę. Kulki mogą różnić się wielkością, można ich wrzucić więcej niż jedną lub wcale oczywiście – w zależności jak silna była dana emocja, przeżycie lub jak często się pojawiała. Może pojawią się też emocje szczególnie trudne i „niechciane”, jak np. bezsilność. Spróbujcie po prostu im się przyjrzeć, bez oceniania – czy były dobre czy złe, potrzebne czy niepotrzebne… ważne, że po prostu były i że je zauważyliście 🙂

Moje ciało lubi…

Jest to zabawa, którą można wykorzystać razem z bajką “Przyjaciel od początku do końca“.

Rysujemy kontur człowieka, jeśli macie taki wielki papier, obrysujcie siebie (z pomocą oczywiście 😉

Wewnątrz postaci zapisujemy, co lubi moje ciało. Na zewnątrz to czego moje ciało nie lubi. Dookoła postaci możecie stworzyć „płaszcz ochronno-wzmacniający” – chroniący przed tym, czego nie lubicie i nie chcecie oraz wzmacniający wasze ciało, gdy dzieje się coś, czego nie lubicie ale czasem nie da się tego uniknąć (np. zimno, obcinanie paznokci 😉

Na nieprzyjemne dla nas rzeczy nasze ciało często reaguje napięciem, zmęczeniem, bólem itp. Gdy nasze ciało czuje się nieprzyjemnie, potrzebuje odpocząć, pomocna może być zabawa – ćwiczenie z napinaniem i rozluźnianiem mięśni (jak np. “Test spaghetti” z książki Eline Snel “Uważność i spokój żabki”).